Janusz Orzechowski znajduje swoje miejsce w świecie sztuki, której motywy czerpie z popkultury dostępnej dla mas. Nie są to zresztą tylko migracje, ale wręcz sankcjonowanie na gruncie artystycznym tych zgoła skomercjalizowanych desygnatów i form. Patrząc na jego artysty odnosi się wrażenie, że przedstawiane surrealistyczne i pop-artystyczne sceny są nierozerwalną częścią współczesnego świata. Bohaterowie zbiorowej wyobraźni zostają niejako ubezwłasnowolnieni w formie, w której ich jestestwo, indywidualna osobowość schodzą na dalszy plan, a priorytetem staje się dookreślanie za ich pomocą świata ustrukturyzowanego w swojej futurystycznej dehumanizacji.

Artysta afirmuje świat mimo jego zdekonstruowania – dynamizuje pokrętną logikę entropii. Jednocześnie ekstrapoluje humanizm docierający do granic możliwości, a odżegnujący się od metafizyki oraz transcendencji na rzecz hedonistycznego, wręcz frenetycznego rozpuszczania się w celebryckich kliszach. Jego dzieła wręcz demonstrują alinearność, ironicznie demaskując hermetyczność i nieprzygotowanie współczesnych ludzi na generowany przez nich samych szum informacyjny. Tendencje autodestrukcji ponowoczesnego świata kreuje nie tylko forma, ale i dysharmonia barwna oraz kompozycyjna. Można powiedzieć, że dekonstruując paletę – konstruuje ją niejako od nowa; protestując przeciw harmonii barw .