Przez większość swojego życia nie zdawał sobie sprawy z tego, że odpowiedzialność za swoje kompulsywne potrzeby twórcze ponosi biologia. Urodził się oburęczny i z dwóch dostępnych dłoni wybrał prawą – do działań precyzyjnych, jak pisanie czy rysunek. Lewą zaś przystosował do zadań siłowych, jak kozłowanie piłką, granie w badmintona czy kręcenie śrubokrętem. W latach wczesnoszkolnych na zajęciach plastycznych, był najgorszy z całej grupy, jego literki oraz szkice uchodziły za bohomazy, co skłoniło przedszkolankę do podjęcia interwencji. Poleciła rodzicom zwrócić uwagę na te kwestie. Wtedy też po raz pierwszy zobaczył, jak dorosły człowiek wspaniale rysuje. Jego ojciec odtworzył dla niego fragment jednego z komiksów, które czytał. To była pierwsza osoba, która potrafiła operować bryłą i światłocieniem, ktoś obdarzony naturalnym talentem. Naśladował, więc rysunki rodziców i polubił to podobnie, jak muzykę oraz dźwięk gitary, które zawsze były obecne w domu artysty.

Teraz wie, że oburęczność zmniejsza izolacje pomiędzy półkulami mózgowymi, a co za tym idzie, powoduje nienaturalnie szybkie przeskakiwanie pomiędzy logiczną oraz twórczą częścią umysłu. Ten dualizm w jakimś stopniu odzwierciedla nastrój panujący w jego rodzinie, gdzie wrażliwość zawsze zderzała się z zimną logiką, a marzenia łączyły z uporem oraz ambicją i pracowitością. Czuł się przez to inny, bo bardzo wcześnie kierował się w życiu zasadami, które dla rówieśników były nudne i pozbawione sensu. Był odklejony od reszty, ale nigdy nie wiedział dlaczego.